Półkolonia letnia 2014. Z pierwszą pomocą na ty. Cz. 1.

        Kolejny raz Stowarzyszenie Edukacyjne TĘCZA w Jabłkowie zorganizowało letnią półkolonię, która odbyła się w filii w Lechlinie w dniach 7-11 lipca 2014r. W letniej akcji wzięli udział nie tylko uczniowie naszych szkół ale także dzieci spoza niej. W tym roku nasze wspólne działania były nastawione nie tylko na zdrowe ciało, uśmiechniętą buzię ale także na nabycie wiedzy i umiejętności udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej oraz postępowania w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia. W ciekawy, łatwy sposób,  dowiedzieliśmy się czym jest pierwsza pomoc. Jednak nie było tylko teorii, ale poważne ćwiczenia praktyczne m. in. na fantomach medycznych. Nauczyliśmy się czynności związanych ze sprawdzaniem przytomności, oddechu osoby poszkodowanej, wezwaniem pomocy i jej udzieleniem. Czuliśmy się jak prawdziwi ratownicy medyczni, może nawet jak dr House. Po takich zajęciach nic nas nie zaskoczy, nie spowoduje lęku bo już wiemy, że tu każda minuta i aktywne działanie jest podstawą. Ćwiczyliśmy wytrwale, dokładnie, zapamiętując kroki i procedury postępowania. Dodatkowo oglądaliśmy filmy instruktażowe, gdzie krok po kroku mogliśmy sobie utrwalać jak należy szybko, sprawnie udzielać pomocy w przypadku: użądleń, poparzeń, zakrztuszeń, skaleczeń, omdleń i krwotoków. Teraz nie jednego dorosłego będziemy mogli wspomóc w działaniach ratujących zdrowie i życie. A co przećwiczone to na długo utrwalone i zawsze gotowe do użycia. Jesteśmy teraz ratownikami zawsze gotowymi do podjęcia czynności na rzecz zdrowia i życia drugiego człowieka. Na półkolonii nikt się nie lenił, każdy pokazywał swoje możliwości i umiejętności na tyle ile potrafił, ale tak się u nas działo, że wszystkim, wszystko wychodzi. Wiemy o tym, bo nasze pomysły i rozwiązania cieszyły Nas samych i Naszych Wychowawców. Na zajęciach sportowo-rekreacyjnych robiliśmy różne rzeczy, mieliśmy zadania ruchowe, ale dbaliśmy też o nasze zmysły: dotykaliśmy, wąchaliśmy, smakowaliśmy i zgadywaliśmy, co do czego i dlaczego tak się w całość składa np.: jak owoc jest żółty, pachnie prawie w odcieniach miodu i lubią go wszystkie dzieci, małpki też, a nazwę jego każdy zna to banan. Ćwiczyliśmy poznanie za pomocą dotyku (bez udziału oczu bo byliśmy w goglach – trochę dziwne doświadczenie) i zgadywaliśmy co to było, a potem rysowaliśmy różne, trudne figury, które dotykaliśmy. Teraz opowiemy co się działo jak się też to nazywało, bo to dwa dni pracy naszej były. Oto cały zestaw: Wyginam śmiało ciało, być jak król Julian – piłkę plażową odbijaliśmy prawą/lewą nogą, kolanem, czołem, a nawet tylnią częścią ciała, taka to była zabawa!!! Potem przeszliśmy do ja umieć zrobić dużego gryzaka, mistrzowską paszczęką czyli ugryźć ruszające się na nitce jabłko, które tańczyło dookoła własnej osi. Następnie lot ala jaskółka tzn. przyjąć pozycję jaskółki i rzucać do celu kółkami i zdobywać cenne punkty i oczywiście jak najwięcej. Wychodziło nam to na medal. Zadanie znikający cel – obserwowaliśmy tarczę, a potem zakładaliśmy gogle i w nią rzucaliśmy do celu. Udało się komuś zdobyć sam środek i 100 punktów. Były owacje bardzo głośne. Kolejny etap to prawie pustynne klimaty ruchome piaski i spokojny wódz Winnetu – przechodziliśmy przez lekko nadmuchany materac i dmuchaliśmy w fajkę pokoju, a piłeczka ze styropianu szła jak dym wysoko do nieba. Był tez wyścig piłek pingpongowych, dmuchanych na czworaka, to dopiero była draka, mistrzów było bez liku. Wszystkim tak dobrze szło!!! Zadanie w grupach, oglądaliśmy różne przedmioty i wymyślaliśmy długą listę czynności, w których można je wykorzystać. Twórczym myślom nie było końca. Pojawiły się też zręczny majsterkowicz tzn. wyciąganie z pojemnika z ryżem nakrętek (pojedynczo) i nakręcanie ich na śrubkę w czasie dwudziestu sekund. Co niektórym się to udało!!! Śmiechu było co niemiara. Zakończyliśmy całość Sztuczkami cyrkowymi, które polegały na naprzemiennym odbijaniu piłeczki. Jedna z naszych koleżanek wykonała mistrzowski popis – odbiła 140 razy.Odbyły się też zawody sportowe – oj jacy byliśmy chętni i dzielni. Wszyscy dawali z siebie jak najwięcej i pokazywali co potrafią zgodnie ze sportowym duchem i zasadami fair play. Konkurencji było dużo i tak ciekawe, że aż dziwiliśmy się, że z tych czynności można zrobić zawody sportowe. O czy mowa, już napiszemy: wieszanie prania na czas – teraz już wiemy jak mamom czasami jest trudno!!! I na pewno im pomożemy! Potem rzucanie woreczkami do celu, ringo na pachołek niby proste ale okazało się trudne, bo tylko dwóm osobom to się udało! Następnie skakanie slalomem na dużej piłce do masażu, co jak torpeda uciekała, ale z gracją okrągłe rundki zaliczone. Potem rzut do kosza i drżenie ciała na równoważni bez spadania. Następnie ala kangur skoki w dal, że tylko zasłona dymna z kurzu. A w oddali konkurencje sprawnościowe na czas: skoki przez ławkę, płotki, slalom z piłką. Był komplet medalistów i nagrody dla dwóch najmłodszych sportowców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *